poniedziałek, 21 grudnia 2009

Marcin W. Szczepaniak

Moje świadectwo:
O Chrystusie dowiedziałem się mając kilkanaście lat, starsze rodzeństwo przyniosło rewolucję przebudzeniową do naszego domu. Zafascynowała mnie ta nowa myśl, zacząłem czytać książki o tematyce chrześcijańskiej, uznając za prawdę to co w nich znalazłem... Nie podjąłem jednak decyzji o pójsciu za Jezusem...
W swoich oczach uważałem się za sprawiedliwego grzesznika, spokojnego chłopaka, który jest grzeczniutki, nie pije i nie pali i czyta biblię. Czy taki ktoś potrzebuje Zbawiciela?
Tak!
Zdanie na studia wiązało się dla mnie ze zmianą miejsca zamieszkania i ze zmianą stylu życia.
Imprezy, awanturnictwo, potoki alkoholu, wybijanie szyb i inne głupie rzeczy szybko obnażyły moją tzw. "Sprawiedliwość"
Życie w domach studenckich zakropione, zadymione dymem marihuany szybko pokazało innym, kim naprawdę jestem.
Brak miłości, kompleksy, strach wyładowywałem na innych ludziach.
I na przedmiotach...
W szkole nie wiodło mi się dobrze... a wręcz beznadziejnie... nie zdałem egzaminu komisyjnego z pewnego przedmiotu...powtarzałem rok...
Ale Chrystus był cały czas obok mnie i czekał na mnie.
W pewnym momencie mając dość trybu życia jaki prowadziłem, mając dość spania w dziwnych miejscach i demolowania akademików oraz krzywdzenia innych osób upadłem po prostu na ziemię i zapłakałem.
I zacząłem wołać do Boga.
A on mi od razu odpowiedział i zobaczyłem w sercu armię ludzi zbrojnych.
I Pan mi pokazał puste miejsce w szeregu zbrojnych rycerzy na koniach...
"To miejsce, jest dla Ciebie przyszykowane, już dawno powinieneś tu być"
Rozmawiałem z Panem przez chwilę, ale wtedy podjąłem decyzję pójścia za Panem.
Był rok 2000, nadażyła się sposobność wyjazdu z pewną grupą chrześcijan do Zakopanego (znajomy siostry zaprosił mnie). Wiedziałem że moje życie się tam zmieni.
Pamiętam, że w dniu kiedy wychodziłem z akademika na pociąg do Zakopanego była ok 6 rano. Tuż przed moim wyjściem ktoś zaczął się dobijać do drzwi pokoju.
Mieszkałem tu wiele lat, a jednak pierwszy raz coś takiego miało miejsce.
Walenie się nasilało, otworzyłem drzwi.
W progu stał pijany chłopak.
Mówił, że mnie zna i że chce się ze mną napić piwa!!!
Nigdy go, aż dotąd, na oczy nie widziałem!!!
Odciągał mnie od wyjazdu i kusił. Podjąłem jednak decyzję! Wyprosiłem gościa. Pojechałem do Zakopanego. W Zakopanem nie znałem nikogo, oprócz mego kolegi. Miałem pokój w sercu, oczekiwałem najlepszego. Chodziłem na spotkania, uwielbiałem Boga. Pewnego dnia, kiedy wędrowaliśmy po górach, odzieliłem się od grupy. Wszedłem sobie na jakiś pagórek i zacząłem się modlić. Rozmawiałem z Panem szczerze, własnymi słowami, modlitwą płynącą z mojego serca. Przeprosiłem Pana za wszystko to co uczyniłem. Oddałem mu siebie. Poczułem wtedy coś, czego doświadczyłem już wcześniej, ciepło zakrywające moje plecy. Nie czułem niepokoju, ale radość i pokój.
Coś się zmieniło... Bagaż grzechów został mi tam odebrany, poczułem się wolnym człowiekiem, zupełnie nowym.
To było wspaniałe!!!
Kiedy wróciłem świadczyłem innym, a także próbowałem zadośćuczynić tym których skrzywdziłem oraz przebaczyć i modlić się z tymi którzy w jakiś sposób skrzywdzili mnie!
Oczywiście na studiach pojawiły się pierwsze piątki.
Bóg też zaczął działać w mojej rodzinie.
Od tamtego czasu trwa moja przygoda z Bogiem.
Bóg wciąż mnie przemienia, wciąż pokazuje mi nowe rzeczy, jakiś inny aspekt siebie albo sytuacji.
Chrystus nie jest religią, ani tradycją, Jest żywym Bogiem!
Objawił on ludziom imię Boga, które nie było znane żydom, tym bardziej innym...
Imię to Emanuel "Bóg jest z nami"
Wystarczy przejść przez bramę.
Tą bramą jest Chrystus.
Aby mieć dostęp do paswisk Bożych!!!
Marcin W. Szczepaniak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz